wtorek, 30 grudnia 2014

Chaper thirty-two

Siedziałam w moim pokoju kilka godzin. Myślałam o śnie. Moja mam wyszła do pracy przed chwilą więc mam dom dla siebie. Nagle odzywa się dzwonek do drzwi. Zapomniała kluczyków. Myślę. Ostatnio często czegoś zapomina. Otwieram i ku mojemu zdziwieniu stoi tam chłopak.
 - Słucham? - pytam
- Hej - mówi i się uśmiecha - mam prośbę zepsuł mi się motocykl a nie mam telefonu przy sobie mogę zadzwonić po pomoc drogową?
- Okey - mówię - wejdź
Wchodzi i zamyka za sobą drzwi. Podaje mu telefon.
- Proszę - mówię
- Dzięki - mówi. Rzuca moim telefonem o ścianę.
- Oszalałeś?! - pytam zdenerwowana
-Właściwie to nie - Nagle ktoś pozbawia mnie przytomności. Reszta co pamiętam to ciemność.

*Louis*

Siedzieliśmy dobre 30 minut myśląc co w końcu zrobić. Wiem, że jest tylko jedno rozwiązanie tego wszystkiego.
- Musimy ich zabić - mówię na głos to o czym wszyscy myślą
- Ale jak? - mówi Harry - chcesz wejść i powiedzieć "Hej chcemy was zabić"?
- Nie - odpowiadam - A więc plan jest taki...
Przez następne pół godziny rysujemy mapę a ja opowiadam plan. Nagle ktoś puka do drzwi.
Otwieram je ale nikogo tam nie ma. Na ziemi leży koperta. Podnoszę ją i wyciągam list. 

Mamy twoją przyjaciółeczkę. Jak chcesz ją dostać w jednym kawałku to przyjdź do naszej bazy. Zabierz kolegów
The Wanted

- Lou to zasadzka - mówi Liam. Patrzę mu w oczy.
-Wiem - odpowiadam


***
Hej! A więc tak jak obiecałam jest rozdział! Czekam na komentarze ;)
Fajerwerki, śnieg, muzyka,
Już szampana każdy łyka,
Stary rok się w Nowy zmienia,
Przeto szczęścia ślę życzenia ;)
WESOŁEGO NOWEGO ROKU!!


sobota, 27 grudnia 2014

Chapter thirty -one

Szłam szkolnymi korytarzami. Nic nadzwyczajnego. Kolejny nudny poniedziałek. Ubrałam Jeansy i koszule. Nigdzie nie widzę Louisa wiedz idę dalej. Siadam przed salą od matematyki. On sam mnie znajdzie. Nagle podchodzi nasza Nauczycielka.
-Sam - mówi z uśmiechem
-Dzień dobry pani Andrew -mowie i  odwzajemniam uśmiech.
- Musisz uważać -mówi nauczycielka ze strachem w oczach i obłędem czającym się w jej prawie czarnych oczach. Rozgląda się do okoła tak jakby sprawdzała czy nikt nie podsłuchuje - uważaj
-Na co? -Pytam i wstaje
-Na złe towarzystwo - mówi i się rozpływa jak wszystko do okoła - na moich morderców
Budzi mnie budzik. Wstaje myśląc nad moim snem. A raczej koszmarem. Co ona miała na myśli. Czy chodziło jej o Lou?

 *LOUIS*


Siedziałem w salonie. Prawie wszyscy już byli. Czekaliśmy na Harrego. Jął na zawołanie wszedł i trzaskając drzwiami.
- Czy ktoś mi wytłumaczy co się tu cholera dzieje! -Krzyczy ze złością
- Już ci mówię - odpowiadam - wszystkim mówię. A więc tak doszło do morderstwa.
-kto nie żyje? - Pyta Niall trochę zszokowany
- Nauczycielka - mówię a oni dziwią się jeszcze bardziej
- Jak to? - pyta Zayn
- Ktoś ją zastrzelił - mówię spokojnym i opanowanym tonem, który coś sugeruje.
- Myślisz że to oni? - pyta Liam
- Ja nie myślę. Ja to wiem - odpowiadam
- Odważyli się na coś takiego - mówi z niedowierzaniem blondyn
- Tak to na pewno oni - odpowiadam - The Wanted

***
Hejo!! A więc po świąteczny rozdział! Będzie jeszcze jeden przed sylwestrem ;) Czekam na komentarze ;)

środa, 10 grudnia 2014

Chapter Thirty

-Naprawdę ci tak powiedziała? - zapytał zdziwiony Louis gdy opowiedziałam mu wszystko. Na koniec łzy naleciały mi do oczu ale szybko otarłam oczy nakazując sobie spokój.
- Tak - odpowiedziałam beznamiętnym tonem - Szczerze? Mam to gdzieś. Jestem na tyle dorosła żeby decydować z kim będę się zadawać. Jestem dorosła do cholery! A ona zachowuje się tak jakbym była jakąś 15 latkom!
- Wiesz pewnie boi się tego strasznego chłopaka z tatuażami i piercingiem, który zawsze ci towarzyszy - powiedział i po chwili zastanowienia dodał - gdybym był matką też bym się bał.
Walnęłam go w ramie i zaczęliśmy się śmiać. Niestety wszystko co dobre się kończy. Rozległ się dzwonek na lekcje. Podążyliśmy żartując w stronę klasy. - Teraz mamy....?
- Mmmm - zastanowiłam się - Matematykę
- Nie - powiedzieliśmy jednocześnie i znów się zaśmialiśmy. Nie lubiliśmy matematyki. Gdy podeszliśmy do klasy. zauważyliśmy grupę ludzi stojących w półkolu.
- Co się dzieje? - mruknęłam. Podeszliśmy bliżej i zauważyliśmy naszą panią na podłodze. Pewnie nie było by to aż tak niepokojące gdyby nie kałuża krwi. Obok niej stał dyrektor.
- Opuścić budynek. Lekcje odwołane - powiedział. Wszyscy wyszli powoli i z ociąganiem. Nie dziwiłam się im. Też chciałabym wiedzieć co się stało. Nadal stałam jak wryta patrząc na powiększającą się kałużę krwi.
- Sam... Musimy iść.. - powiedział Louis a ja usłyszałam w jego głosie dziwną nutę,
- Co się stało Louis? - zapytałam gdy tylko wyszliśmy ale on się nie odzywał - Louis do cholery!
- Sam nie zrozumiesz! - krzyknął. Widząc moją przerażoną minę lekko się uspokoił - muszę jechać coś załatwić odwiozę cię do domu
Powiedziała  a ja się już nie odzywałam. Nie rozmawialiśmy całą drogę do mojego domu. Myślałam o tym co się wydarzyło. Kto to mógł zrobić? I dlaczego? Czy pani Andrew miała jakiś wrogów? Przerwałam rozmyślenia gdy podjechaliśmy pod mój domu. Szybko wysiadłam i zatrzasnęłam drzwi. Przez chwilę nic się nie działo a potem Louis odjechał z piskiem opon. Weszłam do domu.
- Czy przyjechałaś z Louisem? I co robisz o tej porze w domu? Poszłaś na wagary? - Natychmiast zostałam zaatakowana pytaniami mamy, które zbyłam i poszłam do swojego pokoju. W którym na prawdę spędzałam ostatnio dużo czasu. Zjechałam w dół po drzwiach i się rozpłakałam...

***
Wiecie kto mógł zabić panią Andrew? Czekam na komentarze ;)

Obserwatorzy